Zdzisław I OOAK

Ze Zdzisławem trochę jak z dzieckiem.
Fascynacja tworzeniem figurki od podstaw pogłębia się z czasem, ale też tworzy chaos w emocjach.
Zdzisław został stworzony. Stoi figurka i....co dalej?
Nie jest idealny, ale jest doskonały. Pracuję jednocześnie nad drugim i trzecim. Widzę jak uboga jest wiedza, jak ubogie są informacje jak czuję się zagubiona i zafascynowana jednocześnie.
Ile w człowieku pokory budzi taki niepozorny wytwór 3D wyobraźni :)
Wszystko co jest związane ze Zdzisławem powstaje ręcznie. Każdy bucik, dziurka w buciku, nawet sznurówka, koszulka, paluszek czy oko. Czapkę pilotkę uszyłam w wersji 3 sztuk ze skóry ręcznie, żeby wybrać jedną, bo takie maleństwo nawet nie wejdzie pod maszynę. Całe ubranko i buty się ściąga.
Zdzisław ma 18 cm wzrostu.

Przedstawiam gotową figurkę numer 1.

a tutaj bliżej


Zdzisław

to lalka ?
Powstała w głowach dwojga ludzi. Jacka Laudy i mojej :)
Najpierw zaświtała mi myśl, żeby szepnąć słowo lub dwa Jackowi (artysta malarz) Szepnęłam.
Podejrzewam, że Jacek niewiele zrozumiał z potoku słów, którymi go wtedy zalałam, ale istotne jest to, że powstał...

Z DZ I S Ł A W

Nie było miłości od pierwszego wejrzenia. Pomyślałam sobie, że jest fajny ale mało wyrazisty. 
Potem zabrałam się do pracy, uprzednio pochwaliwszy się na forum, celowo, żeby mieć doping.
Następnie Zdzisław dostał głowę z masy FIMO soft.
Natychmiast pożałowałam wyboru masy. Moonies było ogromnie dużo. Postanowiłam dorobić Zdzisławowi braci z innej masy. Stanęło na LIVING DOLL 
Lepiej, ale niestety moonies było 5 razy więcej, masa się mazała, byłam u progu rozpaczy. Dokupiłam CERNIT, zmieszałam 1:2 i można było już coś zrobić. Choć kolor nie zachwycał. Nie martwiłam się jednak, bowiem Zdzisław miał być jedynie roboczym tworem, nim opanuję rzeźbienie. Okazało się jednak, że pracy szkoda, że Zdzisław uczy mnie pokory i cierpliwości. Że nie mam podstaw i należy się douczyć, jak zrobić ręce, stopy, jak uszyć tułów, jak to wszystko połączyć...

I powstało ich trzech. Ten z FIMO, ten z LIVING DOLL poprawiony mieszanką i z mieszanki. Mam jeszcze jednego w planach, ale ten będzie bazował już na doświadczeniach trzech pozostałych.
Szlifowałam, dłubałam, szlifowałam itd. Raz połamało mi się ucho, raz oberwała szyja, raz wyszedł totalnie łaciaty nie wiedzieć dlaczego, moonies się zdarzało. Żadnego nie wrzuciłam do kosza a powinnam. Bo samo łatanie i szlifowanie, więcej czasu mi zajmowało niż ulepienie nowego od podstaw. Ale uczyłam się za każdym razem czegoś nowego. A historia Zdzisławów się dopiero zaczęła...takiego mixa emocji dawno nie miałam...

CDN...


Życie i reszta przyjemności :)

Tak mnie zajmuje życie i rzeźbienie, że czasu brak na pisanie bloga :)
Ostatnio mam kilka projektów na warsztacie.
Dwie główki już wyrzeźbione, na razie testuję różne masy polimerowe, których mam próbki  i rzeźbię głowy, przy okazji się  uczę :)
Mały przerywnik w postaci kosmicznego stworka PINARA z pozostałości masy papierowej.


Jakoś nie potrafię wyrzucać...
Wielkanocny projekt czeka na realizację, zamówić tylko pozostaje fundusze na realizację i do dzieła :)

Masy polimerowe i inne - moja historia OOAK

Ten blog zaniedbałam haniebnie, coś nie udaje mi się ogranąć tego szablonu jakbym chciała, ale trudno. Przyjdzie na to wena, na razie siedzę w masach polimerowych i dobrze mi z tym :)

Kiedy tak człowiek leży bezproduktywnie i nie może się ruszać za bardzo a przed nosem ma komputer to ogląda. Ponieważ ja ciągle mam niespokojne ręce, szukałam dla nich zajęcia. Zuzka, dziecko utalentowane, oczywiście mi takie znalazła, ZRÓB MI MISIA. Ale  to nie ma być miś słodziutki, tylko miś szkolny. Taki, żeby mieścił się swobodnie w piórnikach, kieszeniach itp. żeby można go było ubierać, żeby nie było wstyd go wyciągnąć na przerwie.
Tworzenie aniołów na szkle już mi się znudziło, deski również, poza tym to wymagało siedzenia przy biurku a siedzenie wówczas sprawiało mi drobny problem. Robić szydełkiem mogłam na leżąco. Ok zrobiłam Zuzi miśka. Potem tych miśków powstało wiele. Można je obejrzeć w galerii, która przewija się w prawym dolnym rogu szpalty.
 Nie lubię  robić ciągle tego samego, więc szukałam na pinterest inspiracji i tak....zobaczyłam lalkę.
Ja stara baba zakochałam się w tej lalce

Jest to lalka typu BJD.
Jak podaje Villemo ART, " ball-jointed-dolls" zwane także potocznie "dollfie". Sa to lalki kolekcjonerskie, nie służą do zabawy dla dzieci. Główne części ciała, ramiona, łokcie, nadgarstki, biodra, kolana i kostki, są połączone ze sobą okrągłymi stawami (dlatego lalki są "ball-jointed") za pomocą specjalnej, bardzo mocnej gumy. Dzięki temu lalka jest niezwykle mobilna i świetnie pozuje."
Zuza już wcześniej mi o nich mówiła, ale cena 2-3 tysiące złotych za lalkę była zniechęcająca aby przyjrzeć się temu tematowi bliżej.
Polak jednak ma we krwi kombinejszyn. I ja zaczęłam szukać jak się to robi z czego itd.
Oczywiście znalazłam wiele informacji, tylko, że pomyślałam sobie iż nie mam takich zdolności aby zrobić lalkę choćby w tym typie. Zaczęłam więc robić figurki z masy papierowej. Aż razu pewnego dostałam do rąk polimerową masę...
I zakochałam się w masie...
Z tego zakochania powstało kilka miniaturek, tak dla wprawy, np taki dzidziuś 6,5 cm :)
I nieśmiało myślę o zmierzeniu się z tematem BJD :)



Ciotka

Ciotka powstała z zachwytu. 
Dojrzałam zdjęcie gdzieś w sieci i zachwyciła mnie. Pomyślałam sobie, że jak na moje umiejętności lalkowe, to jeszcze za wcześnie na Ciotkę, że powinnam uczyć się szyć lalki na prymityvkach, które są zdecydowanie prostsze. Ale cóż zrobić, Ciotka mnie tak zakochała a na miłość nie ma lekarstwa. Myślę, że to nie ostatnia lalka uszyta przeze mnie w tym modelu. Bardzo chcę zrobić rudą. Jest to moja ulubionka :)



Szycie, życie czyli moja wielka pasja :)
Na razie tworzenie lalek pasjonuje mnie na tyle, że zajmuje mi większość mojego wolnego czasu.
Uwielbiam dłubać, myśleć, zszywać, kombinować co do czego.
Marzę o stworzeniu z materiału lalki idealnej.
Lalka miała by być w trzech rozmiarach:
- 1  kieszonkowa
- 2 do kochania
- 3 do ozdoby
koniecznie z zachowanymi proporcjami ciała, zginanymi stawami, wszystkimi, włosami do czesania i żeby można było ją prać.
Na razie opracowałam nogę, która mnie zadowala w rozmiarze 2, głowę w trzech wersjach również rozmiar 2, dwa ciałka. Trudność sprawia mi znalezienie dłoni i ręki idealnej.
Na tym blogu mam zamiar utrwalać to do czego dochodzę metodą prób i błędów  :)
Zatem witam Cię drogi gościu bardzo serdecznie :)

Buscar

 

About

Z miłości Copyright © 2011 | Tema diseñado por: compartidisimo | Con la tecnología de: Blogger